Zlot w Olsztynie 17-18 04 2004
Wrocław 29.11.2003 Pociąg relacji Wrocław- Olsztyn, koło 14.00
W przedziale siedziało dwóch osobników zapatrzonych w miasto, które uciekało im za oknem. Ostatnie 48 h dostarczyło im wielu wrażeń, nikt nie chciał się odezwać, żeby nie zepsuć tej chwili. W pewnym momencie jeden z nich się odzywa:
- Przydało by się taki zlot u nas.
- A co stoi na przeszkodzie aby go zrobić ? Robimy !
...
Tak mógł wyglądać pomysł na ten zlot i tak było bądź bardzo podobnie. Było nas dwóch, przedział też się zgadza, pociąg też. Później potoczyło się już wszystko strasznie szybko. Jedno spotkanie w barze w trzech (Kufel, Pulsar i Ja ) podjecie męskiej decyzji i do pracy. Czas mijał nieubłaganie, a nam coraz lepiej się układało. Martwiło nas tylko małe zainteresowanie jakie wzbudził organizowany przez nas zlot. Nie załamało to nas, a wręcz jeszcze bardziej zmotywowało do pracy. I w takiej to atmosferze doczekaliśmy 16 kwietnia (oczywiście jeszcze były spotkania w sprawach zlotowych i nie tylko, ale nie miały już takiego znaczenia choć były również przyjemne )
16 Kwiecień. Godzina 19.05 Dworzec PKP/PKS
Spotkaliśmy się na dworcu, Pulsar, Kufel i ja. Razem z nami było jeszcze dwoje znajomych i urocza córa Pulsara. Pojechaliśmy do Pulsa przygotować wszystko na ognisko przed przyjazdem Ziuty i Specialki, które miały być koło 21.00 . 15 minut drogi, w sklepie zakupy i już układamy stosy desek i gałęzi, żeby nie zmarznąć w nocy. Zaraz była 21, więc trzeba było się udać na dworzec. Podzieliliśmy się z Pulsem, ja witałem Specialke, która podróżowała PKP, a Puls poszedł witać Ziute, która miała tą przyjemność jechać PKSem. Gorące powitanie i wracamy na ognisko.
Komitet powitalny na miejscu w osobie Kufla gorąco wita dziewczyny i zaprasza do ogrzania się przy ogniu. Kiełbaska na dzień dobry i wszystkim się humor poprawia. Ziuta jako pracownik służby zdrowia, zadbała żebyśmy się nie rozchorowali i wyciągnęła lekarstwo ( jak zaznaczyła bez pawulonu ;) ) A żeby było ciekawiej to i Groch z Kapustą się znalazł w torbie Ziuty ! Jeszcze ciepły ! Pycha ! Rozmowy trwały do rana, tematy przeróżne. Nie można było się nudzić !
17 Kwiecień 2004 Godzina 11.00 Bar szybkiej obsługi przy dworcu PKS
Po tak intensywnej nocy nastał w miarę ładny i ciepły dzień. Po dojechaniu na miejsce spotkania, wraz ze Specialką witamy się z licznie zgromadzonym towarzystwem. Jasza, Ziuta, Falarek, Ifan i Kufel czekają już nas. Ziuta niestety musi wracać już (pociąg o 12.10) więc postanawiamy, że siedzimy, gadamy, a później żegnamy wszyscy Ziute. Tak miłą atmosferę psuje niestety odjazd pociągu. W ostatniej chwili, rzutem na taśmę Pulsar wbiega na peron i żegna Ziute ! Wszystko wygląda jak w dobrym filmie sensacyjnym.
Niestety zostaliśmy sami, decyzja zapada, jedziemy do Kortowa.
13.00 Kortowo - miasteczko akademickie
Zwiedzanie zaczynamy od parku i jeziora. Idąc ze Specialką na ścieżce znajdujemy Wieprzowinkę, która od razu zostaje okrzyknięta maskotka zlotu. Dalsza nasza wędrówka prowadzi przez park, plażę , wśród akademików z finałem w barze "U Walerka" gdzie jemy okazałe śniadanie. Składa się one z potrawy o dźwięcznej nazwie Fryton ( frytki, ser, warzywa + w wersji mięsnej parówki) . Wcinamy po Frytnonie Gigancie (oczywiście nie obyło się bez podjadania frytek przez Falarka, który z zadowoloną miną rzekł: Jem i mi wciąż nie ubywa :) ) i siedzimy przy tradycyjnej szklance soku pomidorowego. Nasza Wieprzowinka nagle zaczęła zdradzać talenty i wykonała taniec łamaniec, z którego chyba wszyscy mało się nie popłakaliśmy ze śmiechu.
15.00 Starówka
Szybki teleport na Starówkę Olsztyńską i zaczynamy zwiedzanie Zamku. Dziedziniec przedstawia się okazale, lecz wieża okazuje się, że otwarta dopiero od 1 czerwca. Udajemy się w tym przypadku dalej, w kierunku Wysokiej Bramy. Zachodzimy do kawiarni na pyszne koktajle, zwyciężają Jagodowe na kefirze, lecz po spróbowaniu wszystkich "boskim" okazuje się Truskawkowy na kefirze (znaczy się mój i Jaszy ). Wykorzystujemy z Falarkiem okazje i doładowujemy po cichu telefony, a czas zabijamy nauka gry na grzebieniu Specialki. W głównej roli występuje Jasza, która czyni rolę nauczyciela. Falarek okazuje się bardzo pojętnym uczniem i po paru minutach zaczyna grać jakby nigdy nie rozstawał się z tym grzebieniem. Specialka siedziała cała w skowronkach, przyczyna była prosta - znalazła lody "Specjałki" ! Cieszyła się jak małe dziecko :) I chyba z tej euforii jaka w niej była poradziła Jaszy kupić na 85 urodziny dla babci respirator ( salwy śmiechu wypełniły cała kawiarnie ) . Podwieczorek zakończony i można się udać na dalsze zwiedzanie. Teraz czas na Most św. Jana i dalej przez park wzdłuż rzeki Łyny z powrotem pod zamek. Udaliśmy się jednak kawałek dalej, aż do dwóch wiaduktów kolejowych, które łączą Olsztyn ze światem. Sesja zdjęciowa Specialki na samej górze i możemy iść dalej. Okazuje się niestety, że Fala nasza musi już jechać. Udajemy się na dworzec, gdzie kupujemy bilet na 18.45 dla Falarka. Jasza też nam niestety oświadcza, że musi jechać na kompu-kompu. Czule żegnamy się z Jasza i idziemy wsadzić Falarka do pociagu. Obiecujemy sobie, że spotkamy się na kolejnym zlocie i pociąg z www.tajniak.pl na pokładzie odjeżdża w siną dal.
Wieczór gdzieś w Olsztynie.
Wieczorna część zlotu była bardzo miła i w bardzo małym gronie. Ja i Specialka :) dołączyła się do nas jeszcze ekipa serwisu studenckiego Studenciak ( www.studen.man.olsztyn.pl ) oraz dwóch muzyków z zespołu Kuśka Brothers. Noc przebiegała miło, śpiewy połączone z grą na gitarze trwały do świtu. Po męczącym dniu i wyczerpującym wieczorze, czas na zasłużony sen.
18.04.2004 Godzina 10.00
Pobudka. Szybkie mycie i oczekiwanie, aż Specialka wysuszy swoje włosy. Później poranna kawa i już jedziemy na dworzec. Jadąc autobusem Specialke żegna Pulsar, który mijając autobus z każdej strony daje znaki na pożegnanie. Telefonicznie zaprasza nawet Specialke do zamieszkania w Olsztynie lecz ona pozostaje nie ugięta, jedziemy dalej. Na dworcu oczekuje na nas już Kufel. Uścisków nie ma końca. Pożegnalne zdjęcia, ostatnie wypowiedziane słowa i już nieubłagalnie pociąg odjeżdża .... I tak o to kończy się zlot w Olsztynie, jeszcze tylko Kufla wsadzam w busa do domu i udaję się spokojnym krokiem na ostatni spacer tego dnia.