Powtórka z rozrywki

Tegoroczny zlot #trojka, podobnie jak poprzedniej jesieni, odbył się w Poznaniu. Przypadł na wigilię Świętego Marcina... Oczywiście na początku był chaos i pierwszy tegoroczny śnieg widziany z okien pociągu prawdziwego... No a potem się działo, oj działo...

Zbiórka oczywiście zgodnie z planem, w umówionym miejscu, pod mapą na stacji PKP Poznań Główny. Ale na początek zasadzka... mapę cuś zjadło i nie ma jej już. Na szczęście obsługa zlotu w postaci Prezeso zatroszczyła się o odpowiednie oznakowanie terenu... i już z daleka przybywający zobaczyć mogli fantastyczny wielokolorowy bilboard z hasłem reklamowym "#trojka", który specjalnie na tą okazję zawisł na jednej za ścian dworca.

Ludzkość przybywała tłumnie, zauważyć można też było znanych i mniej znanych redaktorów (że wspomnę tylko o red naczelnym Falarku oraz budzącym powszechne zaciekawienie red mgr Kieferze). Po radosnych powitaniach nastąpiło uroczyste przecięcie symbolicznej wstęgi otwierającej oficjalną część zlotu przez Falarka i Gandalfa (jedyne dwie osoby, które były na wszystkich dotychczasowych zlotach #trojka). Budynek dworca spowijały już ciemności wieczoru, gdy na rozkaz Prezeso dyskretnie ewakuowaliśmy się w kierunku miejsca przeznaczenia. Ogólne zainteresowanie budził wielki plecak Airborn'a. Jak się okazało wkrótce było on wypełniony fantastycznymi różnorakimi gadżetami i nagrodami, jakich oko ludzkie jeszcze nie wdziało ...i nie zobaczyło J

Drepcząc z wolna po stylizowanych betonowych płytach poznańskich chodników upajaliśmy się delikatnym aromatem tamtejszego powietrza. Po krótkim spacerku dotarliśmy do witającego nas radośnie klubu z ekskluzywnymi kartonowymi i mistycznymi prześcieradłowymi dekoracjami, który jednak nie był wstanie pomieścić naszej sympatycznej gromadki. Ale już chwilkę później okazało się, że kierownictwo klubu na wniosek organizatorów zlotu przygotowało nie lada niespodziankę i postanowiło z tej okazji specjalnie otworzyć inny - dwupoziomowy klub, pod budzącą westchnienia nazwą "W starym kinie". 

Korzystając z możliwości adoptowaliśmy wnętrze klubu na własne potrzeby, dokonując lekkich zmian w jego wystroju. W międzyczasie dojechały specjalne czarterowe pociągi z różnych stron kraju i już mogliśmy się cieszyć przybyciem m.in. Ziuty i Yenndzy. Pociągiem z Frankurtu dotarł do nas owacyjnie witany także red mgr Kiefer... tym razem niestety bez szarlotki. 

Czas mijał niezwykle miło. Obficie zaopatrzony bufet potrafił zaspokoić nawet te najbardziej wyrafinowane gusta - gusta uczestników zlotu #trojka. Z głośniczków delikatnie sączyła się muzyczka, a my siedząc na mięciutkich niczym puch fotelach. w blasku fantastycznych świec o niezwykłym egzotycznym zapachu, oddawaliśmy się wspomnieniom, żartom, a także jak najbardziej poważnym rozmowom. Na parkiecie królowali Garfield i Kiefer, a w ich ramionach co raz tonęła któraś z uczestniczek zlotu #trojka. 

Natomiast spośród uczestników sąsiedniej imprezki Garfield skutecznie zwerbował jeszcze kilka sympatycznych osób, które postanowiły przejść na naszą, jedynie słuszną tego wieczoru stronę. Lawinowo docierały SMSy z pozdrowieniami całego świata. Dziękując za nie pięknie otaczaliśmy pamięcią w zadumie wszystkich tych, którzy na zlot nie dotarli, na czele z naszą ukochaną i niezastąpioną Ariadną. 

Kilka chwil przed świtem impreza zaczęła się przenosić w bardziej plenerowe, mniej oficjalne, aczkolwiek równie ciekawe i intrygujące miejsca... No ale to była już nieoficjalna część zlotu J

Kolejny zlot #trojka przeszedł do historii. Był zupełnie inny niż wszystkie pozostałe, w których miałem wcześniej zaszczyt uczestniczyć. Szczególne podziękowania należą się oczywiście dla szefa oddziału wielkopolskiego #trojka za pracę włożoną w zorganizowanie zlotu na miejscu. Dzięki dla wszystkich, z którymi się spotkałem. Ważniejsza jest jakość niż ilość... 

Aha! korzystając z okazji, chciałem jeszcze pozdrowić. Dziękuję.
nokdar'2001.

Zażalenia, uwielbienia, wnioski i uwagi można kierować na adres: nokdar@go2.pl