Sprawozdanie

Każdy jest już uświadomiony, że zlot odbył się 23.03.2001 r. w Warszawie na 999 wydanie listy przebojów "3". 
    Tym razem napisanie sprawozdania z tego zlotu padło na mnie. "Czemu nie ?" - pomyślałam, tym bardziej że był to pierwszy mój zlot, choć ircuję od roku. Jakoś wcześniej nie przywiązywałam do tego kanału szczególnej uwagi, może z tego względu, że nie słuchałam trójki.
Ale najpierw muszę przytoczyć tu fragment historii mojego zaistnienia na #trojka.
    Gdyby nie pewna osoba, którą poznałam rok temu na innym kanale w początkach mojego ircowania, która uświadomiła mnie o istnieniu #trojka i sympatycznych ludzi tam przebywających - nie byłoby mnie z Wami na tym zlocie! W zasadzie to najpierw długo "siedziałam" na #lp3, dzisiejszy #lp-3 a po niedługim czasie przeszłam na #trojka. Dlatego też jestem bardzo wdzięczna tej osobie za wszystko!
Jednak "3" zaczęłam słuchać dopiero teraz po zlocie :) Tak... dopiero teraz :) Ponieważ z radiem nie miałam nic wspólnego, a cieszyło mnie tylko to, że mogę poznać tylu wspaniałych ludzi na tym kanale.Tyle z historii...
    Zlot rozpoczął się od spotkania na dworcu centralnym miedzy godziną 18.00 a 19.00. Moment wejścia był dla mnie dużym przeżyciem i czekałam na nie już od poprzedniego zlotu w Poznaniu, na który nie mogłam pojechać. Byłam pod dużym wrażeniem poznania ludzi, których do tej pory widziałam tylko na kanale i jedynie mogłam się domyślać jak wyglądają. Choć niektóre twarze były mi już znane i łatwo je poznałam, gdyż wcześniej pokazał mi je i opisał brydziek na zdjęciach z Makowa - jemu również dziękuję za poświęcony czas.
    Po godzinie 19.00 stwierdzono, że już raczej nikt nie przybędzie i pomaszerowaliśmy do "3", gdzie zrobiłam mnóstwo zdjęć, na których szczególnie dla mnie zaznaczył się Niedźwiedź, gdyż inne znane dla Was - słuchaczy - osobistości nie były mi znane :) Wiem, wiem, że to wstyd jako dla ircowniczki tego kanału... obiecuję, że wszystko nadrobię :)
    Była również możliwość wejścia na antenę i pozdrowienia swoich znajomych (na co ja już się nie załapałam...).  Myślę, że miłą niespodzianką dla Niedźwiedzia był kubek od stiny malowany własnoręcznie z napisem: "1000 wydań!!! to nie sen!!! niech nam żyje Marek N.!!! Tradycją było również ciasto od innych. 
    Było jeszcze pewnie więcej szczegółów, które miały miejsce lecz ja byłam pod zbyt dużym wrażeniem tego wszystkiego, żeby to zapamiętać, co musicie mi wybaczyć.
    Po godzinie 22. nastąpił wymarsz do schroniska. Imprezka trwała do rana przy śpiewach i gitarze. Niektórzy powyjeżdżali wcześniej, inni po krótkiej drzemce. Natomiast garstka która nas została postanowiła jeszcze raz odwiedzić "3". Znów były zdjęcia, autografy i zakupy w sklepiku zakończone kupnem koszulek...
    W drodze na dworzec ktoś stwierdził, że daliśmy wielką plamę... zapomnieliśmy z tego wszystkiego złożyć życzeń Niedźwiedziowi z okazji urodzin. Bardzo to przeżywaliśmy... ale mamy nadzieję, że choć w połowie zrekompensowaliśmy swoje roztargnienie wysyłając Niedźwiedziowi smsa na maila z życzeniami.
    I tak dobiegł końca VII zlot, który osobiście bardzo miło wspominam, ponieważ to mój pierwszy. Z pewnością inni stwierdzą, że mogło być lepiej albo że poprzednie były lepsze. Jednak nic dwa razy się nie zdarza...

Z pozdrowieniami
Nika`77